#Mam siedemnaście lat i...nigdy się nie zakochałam

Każda z nas, dziewczyn, marzy albo kiedyś marzyła o tym idealnym chłopaku. Kiedy jest się małą dziewczynką jest to książę, który przyjedzie na białym rumaku i uratuje przed strasznym smokiem. Później przychodzi etap, że już wiemy, że takich nie ma.Stajemy twarzą w twarz z rzeczywistością i mówimy: "Dobra, niech będzie ten blondyn o niebieskich oczach z perfekcyjnie białymi zębami, wysoki, zbudowany (ale nie za bardzo!) z niedbałą fryzurą". Następnie, gdy zdajemy sobie sprawę, że wygląd to nie wszystko, wciąż chcemy aby nasz ideał był przystojny, ale bardziej skupiamy się na jego charakterze. Oczywiście romantyczny, szarmancki, przezabawny, uroczy, mądry i wyrozumiały. Taki uniwersalny zestaw cech, każda z nas coś dodaje i odejmuje, ale w większości jest to taki schemat. I w końcu prędzej czy później dochodzimy do momentu -BUM- ideały nie istnieją! Czy to jest przykre? Może na początku, ale na dłuższą metę nie chciałabym być z takim idealnym kimś. Nuuuuda.

Zderzone z rzeczywistością i gotowe na te nie-ideały raz po raz się zakochujemy. Jedna w Mietku, bo wydawał się miły i jest sympatyczny, ale po miesiącu klapa. Druga w Zbyszku, bo zaczepiał ją od początku roku, a kto się czubi ten się lubi. Niestety okazali się mieszanką wybuchową i zerwali. Jeszcze inna w Staszku, bo on jest taki mądry i inteligentny, ostatecznie jednak za mało rozrywkowy. I tak właśnie każdy z nas przeżywa swoje nastoletnie miłostki. Zauroczenia, zakochania, poszukiwanie czym jest miłość, jak ją wyczuć i mnóstwo nowych doświadczeń pełnych emocji, łez i lodów ( po zerwaniu ). I to jest wszystko super, serio. Jak dla mnie takie nastoletnie związki wydają się o wiele bardziej ekscytujące niż kiedy jest się dorosłym. Tylko wiecie w czym jest problem?

Nigdy się nie zakochałam

Pomyślicie, przecież mnóstwo dziewczyn na świecie nie miało chłopaków, to nic takiego. Tylko, że mnie nie martwi to, że takowego partnera nie posiadam, a to że nigdy się nie zakochałam. Mało tego, nawet się nie zauroczyłam, po prostu nic. Przechodzę obok chłopców i myślę sobie, że ten jest przystojny albo ten miły albo po prostu fajny, ale nic więcej. Nic! Totalnie nic. Siedemnasta wiosna za mną, za rok pełnoletniość, a ja mam tyle doświadczenia i przeżyć co ryba. Wiele wieczorów przepłakałam ( nie odbierajcie tego jako "O Boże, płacze bo nie ma chłopaka", gdyż ja płaczę bardzo często, myślę, że pojawi się o tym wpis to podlinkuję :) ) zastanawiając się "Co z tobą Aussie do cholery jest nie tak???". I w końcu puknęłam się w głowę i doszłam do pewnych wniosków.



Analiza sytuacji

Zadałam sobie pytania.
- Czy to jest tak, że ja nie chciałabym się zakochać? 
- Nie. 
- Czy nie chciałabym doświadczyć jak to jest być kochanym przez kogoś bezwarunkowo? 
- Nie. Kurde, nawet chciałabym zobaczyć, jak to jest płakać i być załamanym po zerwaniu. 
- Dobra no to może trzeba się chwycić czegoś innego... czy jestem zamknięta w sobie? 
- Trochę, ale typem osoby aspołecznej nie jestem, więc w porządku. 
- Czy ludzie mnie nie lubią? 
- Szczerze mówiąc, nie mam osoby które mogłabym nazwać wrogiem, raczej ze wszystkimi mam dobre relacje. 
- Już wiem! Czy jestem brzydka i gruba? 
- Ugh... urodą nie grzeszę i mam trochę tu i tam, ale jest mnóstwo grubszych i brzydszych dziewczyn ode mnie, a były w wielu związkach ( jejku, ale płytko zabrzmiało, przepraszam! ). 
- Przyszedł czas na podsumowanie i wyniki, już wiem co z tobą jest nie tak. 
- Co??? 
- Zupełnie nic.



Nie można mieć wpływu na wszystko

Jestem typem osoby, która lubi kontrolować sytuację. Średnio przepadam za spontanicznymi decyzjami, wolę wiedzieć coś wcześniej i zaplanować. Jestem także typem perfekcjonistki, jak coś robię to musi być super. Nie lubię czegoś odwalić tylko żeby było. Dlatego też nie kłócę się zbyt z ludźmi. Najczęściej od razu z nimi rozmawiam, próbuję wyjaśnić spięcia i pójść na kompromis. Czasem jednak muszę dostrzec, że nie mam wpływu na wszystko i niektóre sprawy nie są zależne tylko ode mnie i trudno. To dokładnie tak jak pracuje się w grupach w szkole. Trafisz na ludzi, którym wszystko obojętne i pomimo tego, że ty zrobisz wszystko co w twojej mocy, oni nawet nie poświęcą dwóch minut, żeby zerknąć na tekst, który będą mówić. Potem oceniani jesteście za całokształt i pomimo trudu dostajesz niezadowalającą ocenę. Ale nie mam zasadniczego wpływu na innych ludzi. Właśnie dlatego jeśli z czymś nie da się nic zrobić to trzeba odpuścić i tyle.



Wyluzuj

Myślałaś, że jesteś jedyną nastolatką na świecie która nie ma chłopaka lub się nie zakochała i rozważasz opcję pocałowania pierwszego lepszego kolegę, żeby mieć to za sobą? Świetnie trafiłaś! Skoro już wiesz, że nie jesteś jedyna to po prostu... wyluzuj. Żyjemy w czasach gdzie dookoła nas jest miłość. W każdej piosence popowej śpiewa się o tym uczuciu, nie ma filmu bez wątku miłosnego, a książki to już w ogóle potrafią przybić. Każdy z nas jest inny i nasze życia się bardzo różnią. Przyjdzie czas i na ciebie i na mnie. Mam nadzieję, że wtedy napiszę jakiś super romantyczny post o zakochiwaniu się hi hi. O Boże, już widzę to rzyganie tęczą!


Zostaw otwarte drzwi

Miłość jest bardzo powszechną, lecz równie indywidualną kwestią. Doświadcza się ją na różne sposoby, w różnych wieku, a jeśli nie zapukała jeszcze do Twoich drzwi to przestań na nią wyczekiwać. Zostaw otwarte serce i zajmij się innymi sprawami. A kiedy będzie czas ona sama wpadnie bez pukania. Skąd to wiem? Analizowałam ten temat naprawdę z każdej strony więc po prostu mi zaufaj, okej?



Próbuj nowych rzeczy, poznawaj ludzi, ciesz się życiem i uwierz, że wszystko z tobą w porządku! :)
A co Wy myślicie w tym temacie? Macie podobnie? A może Wasi znajomi tak mają? Podzielcie się w komentarzu!

Pomyślałam, że #Mam siedemnaście lat i... to będzie taka nowa seria. Dajcie znać, jak to widzicie :)

Nie zapominaj, że jesteś jedyny w swoim rodzaju!

Aussie Jork

2 komentarze:

  1. Hej! Przeczytałam post i muszę przyznać, że wydajesz się bardzo dojrzałą dziewczyną. Miłość i zakochanie w filmach i ogólnie kulturze masowej są przedstawiane właśnie tak idealnie. "Bezwarunkowa" miłość, patrzenie sobie w oczy. W rzeczywistości nie jest tak wesoło. Owszem, są ludzie którzy udają, że tak jest, ale tak nie jest. Można się oszukiwać i można udawać. Ale prawda i tak wyjdzie na jaw prędzej czy później ;3 Nie ma co przejmować się brakiem chłopaka, bo posiadanie faceta jest przereklamowane. Może jeśli się trafi na tego "odpowiedniego" (wątpię że coś takiego istnieje")...
    Pozdrawiam i ślę uściski
    psychoil.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny post! Bardzo przyjemnie się czyta i widać jak dojrzale patrzysz na świat. Będę zaglądać częściej :) Pozdrawiam,

    followhare.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Nastolatka poznaje świat , Blogger